Akcja naszej opowieści rozpoczyna się pierwszego poniedziałku kwietnia AD 1625 . Od roku rządzi niepodzielnie kardynał de Richelieu wzbudzając w całym państwie postrach. Minister ma swych szpiegów wszędzie, także w antyszambrach królowej Anny Austriaczki, do której żywi niekapłańskie zgoła uczucia. Ta jednak odrzuciła jego zaloty i odtąd Jego Eminencja stał się jej zaciekłym wrogiem, otoczył ją siatką swych agentów i tylko czekał sposobności upokorzenia jej przed Ludwikiem XIII. A król w istocie zajmuje się głównie miłym spędzaniem czasu i 'przekomarzaniem' z ministrem.
      A nasza historia rozpoczyna się w małym miasteczku Meung, gdzie na koniu niepowtarzalnej maści zjawia się młody don Kichote, czyli, jak się później dowiadujemy- d'Artagnan . Niespełnia 20-letni kawaler z Gaskonii zmierza do Paryża z listami zapowiednimi od swego ojca, przyjaciela broni pana de Treville (kapitana królewskich muszkieterów). D'Artagnan senior zaopatrzył swego potomka także w 15 koron oraz garść bezcennych rad, kochająca matka zaś- w maść na wszelkie rany przepisu cygańskiego.
      Nasz bohater więc zatrzymuje się w karczmie w owym miasteczku, gdzie ma nieprzyjemność usłyszeć kilka niepochebnych uwag o sobie, ale przed wszystkim o swym rumaku. Pomny rad ojca, by nie przepuszczać okazji do pojedynku i być czułym na każdą obelgę, dzielnie staje naprzeciw tajemniczego hrabiego (ze szramą na policzku)- my oczywiście wiemy, kto zacz. Jednak jego słudzy powalają d'Artagnana, łamią mu rapier i, o zgrozo, kradną listy od ojca. Gaskończykiem opiekuje się karczmarz, więc wkrotce wstaje na nogi. Wtedy to po raz pierwszy widzi tajemniczą milady, która rozmawia z tym 'pokiereszowanym' jegomościem.
     Nie wdając się w szczegóły opowieści- nasz bohater udaje się do Paryża, gdzie zaraz sprzedaje swego cud-urody konia (choć ojciec kazał mu go zachować) via Hotel de Treville. Tam dostaje lekcję wolno-myślicielską od muszkieterów nt. ówczesnej sytuacji politycznj Francji;-) i w trakcie swej audiencji jest świadkiem bury, jaką niejacy pp. Atos, Portos i Aramis dostają od kapitana.
    Sam zaś d'Artagnan nie otrzymuje etatu w 'muszkieterach', gdyż do tej elitarnej gwardii mają wstęp jeno zasłużeni szlachcice, a on nie dość, że ubogi, to jeszcze zupełnie niezasłużony.
     Czytelnicy wiedzą doskonale, ale ja pozwolę sobie napisać, że tu mamy właśnie korzenie tytułu powieści- 'trzej' a nie, jak by się zdało- 'czterej' muszkieterowie, gdyż d'Artagnan nie jest oficjalnie członkiem królewskiej gwardii. Jednak pan de Treville obiecuje mu załatwić miejsce w gwardii pana de Essarts. W czasie rozmowy owej, nasz Gaskończyk (choć dodajmy, ze de Treville także pochodził z tamtych okolic), zauważa 'mężczyznę z Meung', więc czem prędzej wybiega z komnat kapitana... Biegnąc tak po omacku niechcący spada na schodach na Atosa, śpiesznie go przepraszając. Ale muszkieter nie jest usatysfakcjonowany zwykłym pardon, więc wyzywa d'Artagnana na pojedynek, coby go dobrych manier nauczyć. Podobnie rzecz się ma następnie z Portosem i Aramisem pod innym jednak pretekstem. Koniec końców, jak pomyślał d'Artagnan- przynajmniej zginie z ręki muszkietera.
     Więc w samo południe umówiony jest z Atosem pod konwentem Carmes-Deschaux, godzinę później z Portosem w ogrodach za Pałacem Luksembruskim (polecam foto tegoż), a o 2 po południu- z Aramisem naprzeciw Hotel d'Aiguillon.
Po wymianie uprzejmości z każdej strony, nasi muszkieterowie przystępują do pojedynku, a tu nagle pojawiają się gwardziści kardynała de Richelieu. Bowiem pojedynki są zakazane, a ci mają stać na straży przestrzegania tegoż prawa. Jak się skończyła ta konfrontacja- wiem doskonale- 3 muszkieterowie + Gaskończyk skrzyżowali szpady z Jussac'iem i jego kompaniją. Warto dodać, że nasz bohater dzielnie poradził sobie z 'pierwszą szpadą' Jego Eminencji, za co później został nagrodzony audiencją u samego monarchy (razem z trzema amigos).
    Dzień później znów przydarzył się naszym kompanom (bo już zdążyli się zaprzyjaźnić) pojedynek z 'kardynalskimi', tym razem zaś młody Gaskończyk 'policzył kości' innemu wielkiemu szermierzowi- Bernajoux'owi (postać podobno autentyczna. Jeśli wierzyć Pamiętnikom d'Artagnana Gatiena Courlitz de Sardas- obaj stali się przyjaciółmi) oraz innym pod Hotelem de Tremouille.