Człowiek w żelaznej masce
Roger MacDonald
Wydawnictwo Bellona 2007
Oto recenzja Valentine d'Artagnan: "Książka jest próbą rozwiązania jednej z najbardziej frapujących zagadek historii nowożytnej, a mianowicie zagadki dotyczącej tożsamości tajemniczego więźnia zmuszonego do ukrywania swej twarzy pod żelazną maską. Od czasów Woltera, a zwłaszcza od czasów Rewolucji Francuskiej, która uczyniła Człowieka w Żelaznej Masce symbolem tyranii królewskiej, historia tajemniczego więźnia intrygowała wielu badaczy. Wiele też powstało teorii dotyczących tożsamości zagadkowej postaci. Od nadintendenta Fouqueta, poprzez Woltera aż do włoskiego dyplomaty, hrabiego Mattioli: możliwości jest niemało.
Roger McDonald poszedł zupełnie innym śladem, dotychczas nie proponowanym. Opierając się na jednym z dokumentów, w którym o tajemniczym więźniu wypowiada się jego dozorca, mówiąc, że "nie wszyscy, których uznano za umarłych, rzeczywiście nie żyją", Roger McDonald szukał w otoczeniu Ludwika XIV człowieka dość znanego, niewygodnego dla króla, takiego, o którym powszechnie sądzono, że nie żyje. Znalazł znakomitego kandydata w osobie d'Artagnana, kapitana Muszkieterów Jego Królewskiej Mości i bohatera słynnych powieści Aleksandra Dumas. Propozycja McDonalda jest tyleż śmiała, co kontrowersyjna.
Książka będzie jednak pasjonująca również dla tych, którzy odrzuciliby tezę, że Człowiekiem w Żelaznej Masce był dArtagnan. McDonald, bowiem w sposób bardzo barwny opisuje dwór Ludwika XIII, czasy regencji Anny Austriaczki oraz panowanie Ludwika XIV. Przy okazji poszukiwań dotyczących tajemniczego więźnia, czytelnik ma okazję poznać wiele intryg i skandali, które wstrząsały ową epoką. Czytamy, więc o niejasnych okolicznościach przyjścia na świat Ludwika XIV i problemach seksualnych jego rodziców, o finansowych nadużyciach Mazariniego i Fouqueta, o kolejnych kochankach Ludwika XIV, o aferze trucizn i satanistycznych praktykach, w które wmieszane były najbardziej prominentne osobistości epoki. Całość opiera się na solidnej lekturze pamiętników i kronik, na źródłach, które często pomija wielka historia."
Ludwik XIV-
Wojciech St. Magdziarz
Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 2004
Biografia Ludwika XIV, jak tytuł wskazuje, bardziej popularna niż naukowa, co nie jest, broń Boże, zarzutem, a wręcz zaletą. Czyta się więc tę książkę lekko i z dużą przyjemnością. Autor zastosował bardzo ciekawy zabieg, gdyż pisał niejako z perspektywy samego głównego bohatera. I tak fakty z dzieciństwa opisywane są tak, jakby w nich uczestniczyło kilkuletnie dziecko, a w miarę upływu lat i stronic obserwujemy i rozumiemy coraz więcej. Ponadto nie jesteśmy bombardowani tysiącem dat i nazwisk, wszelkie zawiłości ówczesnego życia i obyczaju wytłumaczone są przystępnie. Dużo miejsca autor poświęcił życiu dworskiemu, nie tylko polityce.
Z okładki: "Ludwik XIV, "Król-Słońce", jedna z barwniejszych postaci w historii Francji, sprawował rządy przez ponad 70 lat. Jego długie panowanie znaczyły sukcesy, dzięki którym Francja wyrosła na potęgę polityczną w Europie. Autor, pracownik naukowy UJ, ukazuje Ludwika XIV przede wszystkim w działaniu- jako męża stanu, administratora, polityka i wodza. Zamiłowania artystyczne, perypetie rodzinne, sprawy religii i intrygi- nieodłączny element życia dworskiego- stanowią jakby drugi plan biografii tego wybitnego władcy."
Richelieu-
Jan Baszkiewicz
Państwowy Instytut Wydawniczy 1984 z serii "Biografie Sławnych Ludzi"
Według mnie pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników czasów Ludwików XIII i XIV. Prof. Baszkiewicz jest wybitnym znawcą historii Francji, choć specjalizuje się w dziejach rewolucji oraz średniowieczu. Nie przeszkodziło mu to napisać biografii, którą czyta się niemal jak beletrystykę, a to nie lada wyczyn! Autor trzeźwym okiem ocenia Kardynała i jego politykę, nie szczędząc krytyki, ale też, przynajmniej moim zdaniem, oddaje mu honor w sprawach wygranych. Swe rozważania prowadzi w oparciu o udokumentowane fakty, choć często te dokumenty przeczą sobie, więc i intepretacje mogą być różne. Ale czyż to nie dodaje historii pikanterii?
A to od Autora: "Historia kardynała Richelieu jest malownicza; czy musi ponadto być sztuką z tezą? Jeśli tak, to powtórzmy, że racja stanu, której kardynał wiernie starał się służyć, nie była wartością pozorną, wymysłem rządzących. Przemawiała wówczas do serc i umysłów wielu ludzi stęsknionych za ładem i bezpieczeństwem po długim okresie wojen domowych. Nie wydaje się rozsądne krytykowanie owego ładu za to, iż był on porządkiem monarchicznym, osadzonym twardo na feudalnych fundamentach. Nie mógł wówczas być inny. Jednakże polityka Richelieugo rozczarowała wielu jego zwolenników. Kardynał zraził do siebie liczne kręgi społecznej opinii: nie tylko swym autokratyzmem, ale i dokonanym wyborem, opcją wojenną."
Anna Austriaczka i jej dwór- Francoise de Motteville
wybór i przekład: Irena Wachlowska
wyd. Czytelnik, Warszawa 1978
Z obwoluty: "Francoise de Motteville (ok 1620-1689) pochodziła z niezamożnej rodziny szlacheckiej Bertaut. Ojciec jej był pokojowcem Henryka IV. Gdy miała 18 lat, wydano ją za osiemdziesięcioletniego wdowca, prezydenta normandzkiej izby obrachunkowej. Po śmierci męża, zmuszona trudną sytuacją materialną i w trosce o ułatwienie kariery młodszemu rodzeństwu, postarała się o przyjęcie - w charakterze damy pokojowej- na dwór Anny Austriaczki.
'Wyznaczono tam pani de Motteville- pisze we wstępie Zofia Libiszowska- miejsce nad wyraz skromne, ale też dzięki temu mogła być świadkiem wszystkich ważniejszych poczynań królowej; stała obok niej lub przesiadywała w kącie komnaty podczas audiencji, rozmów, wizyt składanych monarchini. Z czasem została jej powiernicą i przyjaciółką, unikając przy tym niełaski faworyta, kardynała Mazariniego... Wcześnie powzięła zamiar pisania pamiętników. Główną ich bohaterką jest oczywiśćie Anna Austriaczka. Ale w tym potężnym widowisku historycznym występują wszystkie pierwszoplanowe postacie i barwny tłum aktorów pośledniejszych.'
W obszernym wyborze z pamiętników Francoise de Motteville, obejmujących lata 1643-1666, najwięcej miejsca zajmuje burzliwy okres Frondy, okres spisków politycznych i intryg miłosnych."
A ode mnie- o ile przywyczaimy się do stylu barokowego pamiętnikarki, to reszta idzie z górki. Miejscami nuży co prawda opis ceremoniałów, ale ta ksiązka ma niewąpliwą zaletę bycia źródłem pierwotnym wydarzeń tamtych czasów.
Miłość i nienawiść La Rochefoucauld-
Aleksander Bocheński
Instytut Wydawniczy "Świadectwo", Bydgoszcz 1999
Z okładki: "Bocheński ma świetne pióro... czytelnik nastawiony na historyczność... jest co chwila zaskakiwany jej nurtem lirycznym, jakąś jej prawdziwą atmosferą amoroso.
Zofia Starowieyska-Morstinowa - "Tygodnik Powszechny"
Piszę nie recenzję książki Aleksandra Bocheńskiego, lecz uwagi o jego stylu, polszczyźnie, sposobie pisania... Najmniej gadaniny, najwięcej ekspresji w wypowiadaniu patosu, satyry, paradoksu czy zilustrowaniu francuskiego XVII wieku.
Stanisław Cat-Mackiewicz - "Kierunki"
Natłok postaci i obrazów pobudza wyobraźnię, pociąga czytającego, interesuje go, wzrusza chwilami, chwilami oburza...w każdym razie powstała książka niepospolita, warta przeczytania i warta nowego wydania. Jarosław Iwaszkiewicz- "Życie Warszawy"
A ode mnie- ksiązka ta to w istocie zbiór anegdotek pisanych w formie listów p. Bochyńskiego do przyjaciółki, w których rozpościera przed nią tamtą barwną epokę. Mnóstwo tu intryg, postaci krwistych, niejednoznacznych (choć nie wiem dlaczego, kardynał de Richelieu zwany jest 'tyranem'?). Czyta się łatwo, lekko i przyjemnie.
Historyjki-
Gedeon Tallemant des Reaux
przełożył i opracował; Rachmiel Brandwajn
Ossolineum, 1991
Autor zwany jest 'pierwszym plotkarzem dworu' Ludwika XIII i XIV. Ta niewielka ksążeczka to właściwie zbiór rubacznych anegdot i plotek na temat znamienitych ludzi epoki od królów przez kardynałów po kurtyzany. Nie oszczędził nikogo, a pióro miał cięte i miejscami przesadzał z wulgarnością. Pełno tu zdrad, niegodziwości, podłości i wręcz ohydy. Postaci nie budzą sympatii, a Autor kąśliwie komentuje wydarzenia. Bierzmy jednak jego słowa niezupełnie serio, gdyż Tallemant- jak zbadali historycy- często mija się z prawdą. No cóż,licentia poetica, a poza tym p. Tallemat pisał nie tylko chyba 'sobie a muzom', ale także wprost lub poniekąd na zlecenie.
Pamiętniki kardynała Retza
przekład: Aleksader i Maria Bocheńscy
Państwowy Instytu Wydawniczy, 1981
Z obwoluty: "Jean-Francois Paul de Gondi, kardynał de Retz (1613-1679), polityk i pisarz francuski, przedstawił w swych Pamiętnikach wydarzenia, w których brał udział. Przeznaczony w młodości do stanu duchownego, został Retz w 1643 r. koadiutorem Paryża, i pełnił tę funkcję do r. 1652. W roku 1641 uczestniczył w spisku przeciw kardynałowi Richelieu. Podczas Frondy był faktycznym przywódcą rewolty przeciw dworowi (w 1648 organizował 'dzień barykad'). Kilkakrotnie zmieniał orientację polityczną. W 1652 r. został mianowany kardynałem. Po śmierci stryja uwięziony na skutek intryg, zbiegł za granicę, gdzie przebywał kilka lat, Do Francji powrócił po śmierci Mazariniego (1661). Pojednał się z królem, zrezygnował z arcybiskupstwa i osiadł na prowincji. Wyjeżdżał do Rzymu z tajnymi misjami, jednakże nie odzyskał łask króla. Pod koniec życia wycofał się do opactwa Saint-Denis.
Data powstania Pamiętników nie jest dokładnie ustalona, pisał je Retz prawdopodobnie w latach 1673-1676. Najciekawszą ich część stanowi opis burzliwych czasów Frondy. Niewiele znaleźć można stronnic w literaturze francuskiej, które by lepiej oddawały obraz Paryża tamtych lat. Opis wydarzeń uzupełniają portrety wybitnych postaci epoki: Richelieugo, Mazariniego, La Rochefoucaulda i in., oraz niezwykle ciekawe refleksje polityczne. Nie zawsze ścisłe historycznie, lecz wyjątkowe jako dzieło literackie należą Pamiętniki do najwybitniejszych utworów literatury pamiętnikarskiej."
Ja jeszcze nie przeczytam, ale nawet ten krótki życiorys może zaświadczyć o niebanalnej osobowości imć p. kardynała, słynącego nie tylko ze skłonności do intryg (jak widać 'brudna polityka' nie jest wymysłem obecnej klasy politycznej), ale też ...podbojów miłosnych. Jaka epoka, tacy ludzie...
Królów polskich i francuskich przypadki-
Ludwik Stomma
Oficyna Wydawnicza Graf- Punkt, Warszawa 2000
KOlejny zbiór anegdotek, tym razem z rodzimego podwórka. Autor jest znanym publicystą 'Polityki', wielkim fascynatem kultury francuskiej, etnologiem, erudytą, ma na swym koncie kilkanaście książek poświęconych historii Francji i Polski (wszystkie godne polecenia!). A ta tu to zbiór historyjek o polskich i francuskich monarchach. Nas zapewne zainteresują rozdziały poświęcone Henrykowi IV, Ludwikom XIII-XVII. Polecam!
Miłość francuska-
Ludwik Stomma
Wydawnictwo Twój Styl, 2004
Ja przeczytała jedynie rozdział o d'Artagnanie, niestety nie mam obecnie tej książki w swej kolekcji, ale sądząc po wcześniejszych dziełach Autora- z pewnością będzie to fascynująca lektura.
Niech Was zachęci taki opis: "Miłość trzeba wynaleźć na nowo - napisał Jean Arthur Rimbaud. Francuzi nie czekali jednak na ten jego bon mot. Od wieków wynajdywali miłość na przeróżne sposoby, najrozmaitsze spełnienia i z najrozmaitszymi skutkami. Cóż to jest miłości? - Wynik oddziaływania na nas pięknego obiektu. A jakie jest podłoże tego uczucia? Pożądanie. A uczucia tego konsekwencja? Szaleństwo. Tak wywodził markiz Donatien de Sade. Ale już Stéphane Mallarmé odpowiadał mu: 'O dniu błogosławiony twojego pierwszego pocałunku'. Ostatecznie pogodził chyba wszystkich surrealista André Breton: 'Akt miłosny i akt poetycki są nie do pogodzenia tylko z czytaniem na głos codziennej gazety'. Ze wszystkim innym już tak. I o tym właśnie chciałem opowiedzieć w tej książce o francuskich miłościach od pierwszych Kapetyngów po Jean-Paul Sartre'a i Edith Piaf. Ludwik Stomma Kolejny, po Życiu seksualnym królów Polski i innych smakowitościach oraz Królów Francji wzlotach i upadkach tom smakowitych anegdot poświęconych znanym postaciom historycznym i współczesnym. Z charakterystyczną dla siebie lekkością, wdziękiem i dowcipem Ludwik Stomma opisuje seksualne - i nie tylko - perypetie Joanny D'Arc, Henryka Walezego, D'Artagnana, Dantona, Balzaka, Sartre'a i Simone de Beauvoir, Edith Piaf i wielu innych. I choć jest to głównie 'francuska miłość', nie brak tu i frapujących wątków polskich."