Arsenał- miejsce, w który wytwarzano i przechowywano uzbrojenie. Słowem tym także określano stocznie, w których produkowano okręty wojenne, ale w czasach Ludwik XIII były one jeszcze w powijakach. Na swą nazwę zasługiwał jedynie arsenał galer w Marsylii. Richelieu nie zaniedbywał Tulonu w zjego nowoczesnym portem z czasów Henryka IV, ani Hawru, którego był gubernatorem, ani też Brestu, którego wartości domyślał się od r. 1631 , jednak zdecydowani faworyzował Brouage, zapominając o jego wadach i przeceniając jego znaczenie.
Bosonodzy va-nu-pieds- nędzarze. Tym mianem określano mieszkańców Normandii, którzy zbuntowali się w 1639 r.
Bramy- punkty strategiczne na terutorium obcego państwa, które zdobyto lub zamierzano zdobyć jako osłonę granic królestwa albo po to, by ułatwiały prowadzenie ewentualnych działań militarnych poza Francją.
Chambres de l'edit- odrębne izby parlamentów, w skład których na mocy Edyktu Nantejskiego wchodzili sędziowie katoliccy i protestanccy. Celem ich utworzenia była ochrona protestanckich podsądnych przed stronniczością sądów katolickich.
Croquants- biedni mieszkańcy wsi, hołota. Tą nazwą określano od 1594 r. uczestników powstań ludowych wybuchających na płd-zach Francji
Delfin- od czasu traktatu w Romans (1349), na mocy którego przyłączono Delfinat do Francji, najstarszy syn króla francuskiego nosił tytuł delfina (dauphin de Viennois)- jako pan tej ziemi. Analogicznie najstarszy syn angielskiej rodziny królewskiej zostawał księciem Walii
Diuk- książę niepochodzący z królewskiego rodu Po rodzinie królewskiej i książętach krwi diukowie stanowią szczyt hierarchii szlacheckiej. Na dworze istnieją 4 kategorii diuków:
- książęta cudzoziemcy, w tym np. wywodzący się z Lotaryngii Gwizjusze
- niektóre dobra diuków wynoszone były przez króla do rangi parostwa -np. księstwo-parostwo Richelieu. Dawało to ich posiadaczom prawo do zasiadania w wielkiej izbie Parlamentu
- diukowie, którzy nie byli parami i których księstwa były powoływane do życia na mocy rejestrowanych w parlamentach patentow królewskich
w/w tytuły i dobra były dziedziczone i przechodziły na potomstwo w linii męskiej
- diukowie, których patentu nie były rejestrowane ducs a brevet- ich tytuły miały charakter jedynie dożywotni
Dwór wg. definicji Furetiere'a "dwór" to przede wszystkim miejsce, w którym mieszka król (co też oczywiste). "Dwór oznacza też wszystkich urzędników i świtę władcy" (zwanych stołownikami). Za czasów Ludwika XIII dwór nie był już tak swobodny jak za panowania Henryka IV, ale daleko mu było do ładu i dyscypliny, które panować będą w Wersalu Ludwika XIV. Z całą pewnością nie był on tak wyrafinowany jak współczesne mu środowisko pałacu Rambouillet. Niemniej Guez de Balzac gratulował Malherbe'owi tego, ze udało mu sie uczynić dwór mniej prostackim (mniej "gaskońskim"). Ludwik XIII nie był człowiekiem wystarczająco towarzyskim, by dobrze animować życie dworu, a tym bardziej podnieść jego poziom.
Faworyt- osoba ciesząca się szczególnymi łaskami króla. W XVII wieku obserwować możemy duży wpływ faworytów na politykę władców europejskich- Olivares w Hiszpanii u boku Filipa IV, Buckingham na dworze Jakuba I i Karola I. Tego jednak powiedzieć nie możemy o faworytach Ludwika XIII tj.: Baradat, Saint-Simon, Toirasm Cinq-Mars, Maria de Hautefort, Ludwika de la Fayette. Wyjątkiem może być Karol de Luynes, który został jakby poprzednikiem Richelieu'go, bo przez krótki okres sprawował rządy wspólnie z królem jako konetabl i strażnik pieczęci. Faworytami byli albo szlachetnie urodzeni/one bądź też ludzie z gminu, którzy błyskawicznie awansowali (Luynes jest tego dobrym przykładem).
Gabelle- podatek solny
Intendent- urzędnik sądowy i administracyjny, któremu król powierzył uprawnienia sądowe, policyjne i finansowe tak, aby mógł zaprowadzić porządek w danej prowincji, pomagać gubernatorowi oraz ustalać i kontrolwoać obciążenia fiskalne. Król wybierał intendentów spośrod referenarzy najczęściej. Celem ustanowienia teo urzędu była chęć króla 'trzymania' w ryzach adminsitracji i sądownictwa tam, gdzie gubernatorzy-arystokraci cieszyli się zbyt dużą swobodą. To taka 'królewskie oko i ucho' w prowincji
Konetabl - najwyższy urzędnik Korony, zwierzchnik marszałków Francji. Urząd zniesiony po wykupieniu przez króla z rąk Lesdiguieresa (następcy Luynesa)
Monsieur- tytuł przysługujący najstarszemu bratu panującego króla, a więc był nim Gaston Orleański- brat Ludwika XIII, Filip Orleański- brat Ludwika XIV.
Nadintendent- wysoki urzędnik administracji np. nadintendent budowli -Sully w 1602 r, Sublet de Noyers w 1638 r. W 1626 r. Richelieu został naczelnikiem i generalnym nadintendentem żeglugi. Samo słowo nadintendent bez dodatkowych oznaczeń odnosiło się do nadintendenta finansów (np. Colbert, Fouquet).
Ordery królewskie- pierwszy z nich to Order Rycerski Św. Michała ustanowiony przez Ludwika XI. Dość szybko stracił on jednak na znaczeniu, dlatego Henryk IV w 1578 r. stworzył Order Świętego Ducha (na błękitnej wstędze)- coś na podobieństwo angielskiego Orderu Podwiązki czy austriackiego Orderu Złotego Runa. By otrzymać Order Św. Ducha, najpier należało zostać odznaczonym Orderem Św. Michała, stąd zwrot w liczbie mnogiej. Kawalerowie obu tworzyli swoisty klub szlachetnych i byli swoistymi pośrednikami między diukami a szlachtą dworską. Posiadaczem orderów był min. kardynał Richelieu (sportretowany z nim przez Champaigne'a).
Patent królewski - akt królewski kontrasygnowany przez sekretarza stanu, nadto wymagał rejestracji w parlamencie.
Paulette- pochodząca od anzwiska finansisty Pauleta nazwa ustanowionej w 1604 r. opłaty rocznej- podatku urzędniczego. Wspaniały wykład na temat sprzedawalności urzędów we Francji dał autor mi nieznany w artukule, który keidyś znalazłam w interneci. Publikuję go więc nie roszcząc sobie praw do jego autorstwa:
Francuski sklepik z urzędami
Pewną osobliwością absolutyzmu, czyli systemu rządów dominującego w Europie w XVII wieku, była sprzedaż urzędów. System ten najpełniej rozwinął się we Francji. Sklep z urzędami mieścił się w Paryżu przy ulicy Royale, na pagórku Saint - Roch. Twórcą urzędów był naturalnie król, a wspierał go w tym kontroler generalny. Kupić można było prawie każdy urząd - pozostawało jedynie kilka niedostępnych funkcji, niezbędnych dla funkcjonowania państwa. Za gotówkę można było nawet nabyć stopnie wojskowe. Każdy szlachcic mógł sobie kupić stopnie pułkownika bądź kapitana. Nabyty urząd można było w XVII wieku sprzedać, a nawet przekazać w spadku komuś z rodziny. W każdym z tych przypadków należało jeszcze oczywiście uiścić odpowiednią sumę do kasy państwowej. Przez pewien czas obowiązywała klauzula czterdziestu dni w przypadku chęci przekazania stanowiska w drodze spadku. Tzn. urzędnik musiał stosowną opłatę - gwarantującą dziedziczenie urzędu - wnieść na co najmniej czterdzieści dni przed śmiercią. Klauzula ta była wielce niekorzystna, gdyż w czasach wojen, epidemii i kiepskiego stanu medycyny śmierć mogła nadejść nagle. Nie zapominajmy, że w XVII stuleciu we Francji na czystość kładziono wielki nacisk, ale rozumiano ją nieco inaczej niż obecnie. Unikano bowiem wody, a używano pudrów i perfum, które miały maskować bród i odór ciała. To także miało pewne konsekwencje. Wracając jednak do owej klauzuli, to jej istnienie prowokowało zjawiska makabryczne. Jeżeli urzędnik nie zdążył przed śmiercią wnieść stosownej opłaty - niższej bądź co bądź od ceny nowego urzędu - jego rodzina wnosiła opłatę i ukrywała sam fakt śmierci. Nieboszczyka solono i tak zakonserwowane zwłoki wystawiano w oknie, aby potem świadkowie mogli potwierdzić, że widzieli go żywego po uiszczeniu taksy. Państwo, zainteresowane zwiększeniem swoich dochodów - dostrzegając popyt - zaoferowało inne rozwiązanie. Urzędnik, zamiast wnosić opłatę jednorazowo, mógł opłacać coroczną taksę w wysokości 1/60 ceny urzędu. Zarówno urzędnicy, jak i władze były zadowolone z tego kompromisu.
Narodziny systemu sprzedaży urzędów są łatwe do wyjaśnienia. Państwo nieustannie potrzebowało pieniędzy. Dlatego handlowano nie tylko starymi urzędami, ale także nieustannie tworzono nowe, zależnie od potrzeb finansowych państwa. Podobno jeden z dygnitarzy powiedział nawet do Ludwika XIV: "Za każdym razem, kiedy Najjaśniejszy Pan tworzy nowy urząd, Bóg tworzy głupca, który go kupi." Zapotrzebowanie na urzędy faktycznie było duże. Urzędowi towarzyszyć mogły niekiedy korzyści praktyczne: czasami nobilitacja, czasami zwolnienie od podatku bezpośredniego bądź zwolnienie od obowiązku kwaterowania wojska itd. Ale przede wszystkim piastowanie jakiejkolwiek godności uchodziło za zaszczyt. Nie powinno zatem dziwić, że o urzędy zabiegali szczególnie zamożni mieszczanie. Była to dla nich droga awansu społecznego. Sposób by znaleźć się wśród elity politycznej. Urzędy były różne, zarówno bardziej znaczne, np. prezydent parlamentu paryskiego, jak i pomniejsze, np. przysięgły ładowacz drewna w portach i na placach Paryża, do zupełnie skromnych, jak np. urząd badającego języki świń na obecność wągrów w Angers. Ta ostatnia funkcja polegała na tym, że urzędnik taki kazał bić świnię kijami, aż wysunie ona język i wtedy oceniał, czy ma wągry na języku, czy też nie. W każdym razie zaprzysięgły powroźnik był znaczniejszą postacią od drobnego fabrykanta. Prowadziło to do tego, że stanowisko urzędnicze było najlepszą lokatą kapitału dla mieszczaństwa. Lepszą od handlu i produkcji, co niestety miało swoje konsekwencje.
System sprzedaży urzędów miał też inną zasadniczą wadę: dziedziczny urzędnik nie angażował się nadmiernie w wykonywanie zawodu urzędniczego, bo nie mógł liczyć na awans. Brak rywalizacji miał zatem fatalne skutki. Ale równocześnie zapotrzebowanie na urzędy było tak duże, że spekulowano nimi. Korzystała z tego skwapliwie władza. Kreowano coraz to nowe, niekiedy zupełnie absurdalne stanowiska. Nadmiar urzędów sprawiał, iż niekiedy funkcję sprawowano na zmianę, co drugi rok. Osłabiało to naturalnie prestiż. Dlatego zdarzało się, że grupa urzędników skupionych w określonym cechu organizowała się i wykupywała nowo powstały urząd, byle tylko zapobiec powstaniu kolejnego, osłabiającego ich pozycję. Z tego także korzystała władza: kreowano nowe stanowisko w nadziei, że jakiś bogaty cech zechce je wykupić, aby strzec swoich przywilejów.
Jak widać system sprzedaży urzędów znał wiele patologii, dlatego nigdzie - poza Francją - nie kupczono tak długą listą stanowisk. Nawet we Francji dostrzegano wady systemu. Kardynał Richelieu poważnie rozważał jego likwidację, ale kiepski stan finansów państwowych na to nie pozwolił.
Prewot- naczelnik, przełożony. Najczęściej jest to urzędnik o uprawnieniach policyjno-sądowych (prévôt des maréchaux), który zajmował się sprawami wymagającymi niezwłocznego osądzenia (grabieże na drodze, dezercja, włóczęgostwo). Ojciec kardynała, Francois du Plessis de Richelieu był Wielkim Prewotem, tzn. sprawował takie funkcje na dworze w obecności króla. Czuwał nad bezpieczeństwem władcy i utrzymaniem dworu. Przewodniczył dworskiemu trybunałowi i miał kilkudziesięciu gwardzistów pod swym dowództwem.
Referendarz- urzędnik powoływany spośród młodych sędziów parlamentu albo innego trybunału. Pracuje w radzie królewskiej, następnie spośród nich zazwyczaj wybierano sekretarzy stanu (4 ich było) bądź intendentów.
Taille- podatek bezpośredni. Na północy Francji był to podatek pogłówny - taille personelle- czyli płacony od osoby, zaś na południu - podatek od własności taille réelle. Zwolnieni odeń byli szlachcice i indywidualnie uprzywilejowane osoby.
Tercio-z hiszp. oddział armii hiszpańskiej złożony z 3 kategorii żołnierzy. Synonim elity niezwyciężonych wojaków...pokonany w 1649 r pod Rocroi przez Młodego Kondeusza- diuka d'Enghien.
Valido- z hiszp. królewski patrz -> faworyt, obdarzony władzą (co istotne). Był nim hrabia-diuk Olivares na dworze Filipa IV Habsburga w Hiszpanii.
Korzystałam głównie ze słowniczka zamieszczonego w książce F. Bluche'a pt. Richelieu