Artykuł z 'Gazety Wyborczej' odnośnie kolekcji literatury XIX wieku pt.
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Od wtorku w naszej Kolekcji XIX wieku "Trzej muszkieterowie" Aleksandra Dumasa. Lektura tej powieści z 1844 r. jest po prostu bajeczną przyjemnością. Nawet jeśli czyta się ją po raz nie wiadomo który

Nie będziemy się tu zajmowali fabułą. Tym, że przybywszy w 1625 r. do Paryża 19-letni Gaskończyk d'Artagnan zaprzyjaźnia się z trzema królewskimi muszkieterami - Atosem (czyli hrabią de la Fere), Portosem (czyli panem du Vallon) i Aramisem (czyli kawalerem d'Herblay). Ani tym, że zakochuje się w Konstancji Bonacieux (wynajmując kwaterę w domu jej męża). No i tym, że wplątuje się w niebezpieczną grę między królem Ludwikiem XIII i kardynałem Richelieu, tzn. pomaga, aby nie wyszedł na jaw romans królowej Anny Austriaczki z angielskim lordem Buckinghamem. To znają wszyscy, jak nie z książki Dumasa, to z jej licznych ekranizacji. Dumas był tytanem prozy historycznej, ale z faktami obchodził się nonszalancko. Mawiał: "Cóż to jest historia? To gwóźdź, na którym wieszam moje powieści". Nie przeszkodziło to jednak słynnemu historykowi Julesowi Micheletowi powiedzieć mu kiedyś, że historii nauczył więcej osób, niż wszyscy historycy razem wzięci.

Dwóch d'Artagnanów
Bohaterów "Trzech muszkieterów" Aleksander Dumas (1802-70 r.) wcale nie wymyślił. Inspiracją były dlań apokryficzne "Pamiętniki pana d'Artagnan, kapitana-porucznika pierwszej kompanii muszkieterów Jego Królewskiej Mości", napisane przez Gatiena de Courtilza i wydane w 1700 r. Aleksander Dumas we własnej osobie
Dumas - co André Maurois opisuje w monografii "Trzej panowie Dumas" - pożyczył tę książkę w bibliotece w Marsylii w roku 1843. Nigdy jej zresztą nie oddał. Prawdziwy Karol de Batz-Castelmore de Montesquiou, hrabia d'Artagnan (1611-73 r.) zginął podczas oblężenia Maastricht, odbierając insygnia marszałka polnego. Tak też umiera d'Artagnan w finale "Wicehrabiego de Bragelonne" (1848 r.), wieńczącego trylogię o muszkieterach, której część środkową stanowi "W dwadzieścia lat później" (1845 r.).
Kogo naśladował Dumas, łącząc w swych tomach prawdę z barwnym wymysłem? Waltera Scotta. Ale przydały mu się też własne doświadczenia teatralne; umiejętność takiego komponowania scen, by były żywe i drapieżne.
Dumas zaczynał jako gwiazda francuskiego teatru romantycznego. Podbił Paryż "Henrykiem III i jego dworem" (1829 r.) oraz "Antonim" (1831 r.). Umiejętności kompozycyjne były tym ważniejsze, że "Trzech muszkieterów" drukowano wpierw w gazetowych odcinkach w "La Presse", wydawanej przez Emila de Girardina. Każdy odcinek musiał się kończyć dramatycznym akcentem, by czytelnik pragnął poznać ciąg dalszy.
Powieść w odcinkach to był ówczesny szczyt mody (tę formułę wymyślił w 1829 r. doktor Véron na użytek "Revue de Paris"), a Girardin kupił sobie usługi Dumasa na wyłączność. Tak jak Balzac pisał gigantyczną "Komedię ludzką", tak Dumas układał swe powieści w cykl, który nazwał "Dramatem Francji".
Ale czy robił to samodzielnie?

Autor? Autor!
Otóż właśnie, Dumas był miłośnikiem spółek. Już swe dzieła młodzieńcze tworzył razem z poznanym w 1819 r. Adolphem de Leuvenem. Nudziło go mozolne gromadzenie literackiego surowca, świetnie czuł się za to poprawiając cudze teksty.
"Trzej muszkieterowie" to owoc kolaboracji z Augustem Maquetem (1813-86 r.), synem bogatego przemysłowca, profesorem historii w paryskim liceum Charlemagne. Poznał ich literat Gérard de Nerval. Maquet poprosił Dumasa o poprawienie swej sztuki "Karnawałowy wieczór". Po tym zabiegu utwór, wcześniej odrzucony, trafił na scenę. Zachwycony Maquet przyniósł więc Dumasowi szkic swej powieści "Poczciwina Buvat", którą ten przerobił na "Kawalera d'Harmental". Dumas chciał, by książka miała dwóch autorów, lecz Girardin wygłosił wtedy słynne zdanie: "Odcinek podpisany >Aleksander Dumas< jest wart trzy franki od wiersza. Podpisany Dumas i Maquet jest wart trzydzieści su". Dumas został zatem jedynym autorem, zaś Maquet zadowolił się ogromną na owe czasy sumą ośmiu tysięcy franków.
Dumas i Maquet pracowali w duecie w latach 1839-51. Jak to wyglądało? Razem zgłębiali źródła i uzgadniali plan powieści, a potem Maquet pisał pierwsze wersje kolejnych odcinków do gazety. Dumas rozwijał je na ogromnych niebieskich arkuszach, które posyłano do drukarni.
Oczywiście, przyszedł taki moment, że Maquet się na Dumasa obraził, poskarżył się publicznie, że ten go wykorzystuje. Na dowód przedstawił swoją wersję śmierci Milady. Był to jednak krok samobójczy, gdyż ujrzano wtedy, że wszystko, co najlepsze w tej scenie z "Trzech muszkieterów", dołożył Dumas. Żale Maqueta były niestosowne także dlatego, że wcześniej zrzekł się praw autorskich do ich wspólnych dzieł.
Nie zmienia to faktu, że Dumas przez całe życie miał stajnię literackich Murzynów. Ów proceder wykpił w 1845 r., w broszurze "Fabryka powieści: Firma Aleksander Dumas i Spółka", niejaki Eugeniusz de Mirecourt. Zbłaźnił się, gdy wyszło na jaw, że uprzednio bez powodzenia zabiegał o pracę u Dumasa.
Wypominanie Murzynów było w tym przypadku skrajnie złośliwe, gdyż Dumas był wnukiem markiza Davy de la Pailleterie i czarnoskórej niewolnicy z San Domingo - Cessette Dumas.
A co do pisania we dwóch, to specjaliści uznają, że była to wówczas, zwłaszcza we francuskim teatrze, raczej reguła niż wyjątek.

Takich dwóch, jak nas trzech...
Postaci z "Trzech muszkieterów" urosły do rangi symbolu. Jeden z biografów Dumasa pisał o czwórce d'Artagnan, Atos, Portos i Aramis: "Płomienna wola, arystokratyczna melancholia, siła niewolna od próżności, wykwint subtelny i płochy czynią z niej niejako streszczenia tej czarownej Francji...". Pod lupę bohaterów Dumasa wziął też Umberto Eco, w "Supermanie w literaturze masowej". O Aramisie powiada tam: "przedoświeceniowy księżulek, od którego zalatuje trochę wymiętą pościelą, a trochę kadzidłem", zaś Atosa nazywa "bohaterem fatalnym".
Najlepiej jednak wczytać się w samego Dumasa. Wtedy okaże się np., że "Trzej muszkieterowie" nie są wcale poczciwą powieścią przygodową. W takiej nie byłoby kpiącego narratora, ani złośliwości odsłaniających żałosne cechy głównych postaci.
No, bo proszę posłuchać, co też mówi d'Artagnan, zdradzając swą wybrankę: "Kocham moją biedną Konstancję (...) i gdybym wiedział, gdzie się znajduje (...) poszedłbym uwolnić ją z rąk nieprzyjaciół; ale nic nie wiem i wszystkie moje poszukiwania były bezowocne. Cóż więc chcesz, trzeba się rozerwać".
Albo jak Dumas prezentuje XVII-wieczne obyczaje miłosne: "Owiadomość, że młoda, wdzięczna, piękna i bystra kobieta jest zarazem bogata, nie szkodzi uczuciu; przeciwnie, umacnia je".
Utarło się sądzić, że "Trzej muszkieterowie" są powieścią o męskiej przyjaźni. Słusznie. Tyle że znajduje się w niej taki oto passus, dotyczący tego, iż d'Artagnan posiadł wiedzę na temat pewnych kłamstw Portosa, lecz mu się do tego nie przyznał: "Mamy zawsze pewną przewagę moralną nad ludźmi, których życie jest nam znane, a jako że d'Artagnan chciał uczynić z przyjaciół narzędzia pomocne mu w zdobyciu łask losu, nie miał nic przeciwko temu, by w jego rękach znalazły się zawczasu niewidzialne nici, za ich pomocą bowiem mógłby nimi kierować".
Inna rzecz to tzw. elementy społeczne. Powieściowy obiad u państwa Coquenard (pani Coquenard to kochanka Portosa) jest tak sugestywnym opisem skąpstwa, że równego mu można chyba szukać wyłącznie w XIX-wiecznej prozie rosyjskiej. Oto gospodarz każdemu z biesiadników nalał 1/3 kieliszka wina, a później "młodzieńcy dopełnili szklanki wodą, a kiedy wypili połowę, dolali sobie znów wody, wciąż powtarzając ten zabieg, tak że przy końcu posiłku popijali napój, którego rubinowy zrazu kolor ustąpił barwie dymnego topazu".

Na tropie muszkieterów
Co do ekranizacji "Trzech muszkieterów", to Francuzi popełnili ich mnóstwo (począwszy od 1921 r.), ale, jak słusznie zauważył jeden z ich krytyków, te najlepsze i tak nakręcili Amerykanie (wersja z Douglasem Fairbanksem - 1921 r., i z Genem Kelly - 1948 r.), oraz Włosi (1953 r.) i Anglicy (wersja Richarda Lestera - 1974 r.). Ostatnia z wymienionych, z Michaelem Yorkiem jako niepiśmiennym (!) d'Artagnanem, bije zresztą na głowę wszystkie pozostałe, bo chwilami nie unika szarży wprost farsowej.
Ale tropem "Trzech muszkieterów" można też pójść dosłownie. Paryż jest miastem, które, mimo przebudowy dokonanej w połowie XIX wieku przez barona Haussmana, niewiele się zmieniło, np. w szóstej dzielnicy, w pobliżu Ogrodu Luksemburskiego, gdzie mieszkali bohaterowie Dumasa.
Warto się tam wybrać. D'Artagnan to ulica Fossoyeurs 11 (dziś zwie się Servandoni), Atos - ulica Férou, Portos - Vieux Colombier. Z Aramisem jest kłopot. Dumas pisze, że mieszkał w domu "między ulicą Cassette i ulicą Servandoni". Eco w "Sześciu przechadzkach po lesie fikcji" słusznie zauważa, że Servandoni istnieje dopiero od 1806 r. Więc może Dumasowi chodziło o ulicę Vaugirard?
Zresztą każdy może na własną rękę spróbować odkryć prawdziwy adres Aramisa. To byłoby coś!

Jacek Szczerba ze strony http://serwisy.gazeta.pl/kolekcje/1,65373,3015563.html?as=1&ias=2

powrót do strony głównej
<